"Miłość nie leci z kranu jak woda.
Nie możesz jej odkręcać i zakręcać, kiedy tylko chcesz..."
Po chwili zadzwonił dzwonek ~tsa yhyy po chwili..~.
Wszyscy wyszli z klasy, a Chrlie kazał mi zostać.
-O co chodzi?-spytałam blondyna który zmierzał w kierunku nauczycielki.
-Proszę Pani, czy może nas pani zwolnić z dwóch ostatnich lekcji?-~Ale grzeczny chłopczyk hahaha
-A co małą Lindsay już na randki zabierasz?-~Hahaha mega śmieszne. No zwolnij nas już nie wiem po co ale no... ZWOLNIJ NAS!!!!!
-Nie pani Margaret. Chodzi o to, iż musimy odebrać z Lytchett Matravers kolegę, który przyjeżdża do nas specjalnie z Walii. Bardzo byśmy panią prosili, iż czeka nas jeszcze bardzo długie pół dnia pracy.~Lenehan coraz bardziej zaskakujesz...
-Ehh... No dobrze, idżcie. Lytchett jest daleko więc do widzenia-Powiedziała patrząc na mnie podejrzliwie
-Do widzenia!-krzyknęliśmy wychodząc z sali, a potem ze szkoły.
~*~
-W-Charlie, mogę cię o coś spytać?
-Ch-No jasne
-W-Tylko odpowiedz szczerze
-Ch-Postaram się
-W-Obiecaj!
-Ch-No dobra obiecuje -.-
-W-Podoba ci się Chloe?
-Ch-CO?!
-W-c-y-p-o-d-o-b-a-c-i-s-i-e-c-h-l-o-e?
-Ch-Ehhh... Tak..
-W-Aaaaaaa!!!!
-Ch-Cicho!-uśmiechnął się a ja go przytuliłam
~*~
Wiem, że rozdział jest baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo krótki, no ale cóż... ide jeszcze ogarnąć drugiego bloga po tej przerwie ;)
Pa :) :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz